"Dziennik Kapitański" Radosława Lorycha kapitana drugoligowej Akademii Bilardowej Rokietnica :)
W końcu... Po tylu tygodniach przerwy, powróciła Polska Liga Bilardowa. Tzw. kwarantanna przeszkodziła w planowym rozpoczęciu rozgrywek II Ligi i musieliśmy czekać aż do 13 czerwca aby zmierzyć się w Poznaniu z bardzo dobrze mi znanymi zawodnikami drugiego zespołu Zakręconej Bili Poznań. Z Michałem Rybińskim, Jędrzejem Bartkowiakiem czy Mateuszem Jukiewiczem rozegrałem w ciągu ostatnich trzech lat wiele spotkań w ramach Amator Challenge czy Amatorskiej Ligi Zakręconej Bili. Ta znajomość właśnie podszeptywała, że może być różnie... również ze względu na mocno ograniczone możliwości treningu w czasie tzw. pandemii. Ktoś mógłby powiedzieć, że ograniczenia te dotknęły wszystkich zawodników, nie tylko Akademię Bilardową, ale jest jedno ale - doświadczenie. Mamy młody zespół, który w perspektywie czasu powinien odgrywać ważną rolę w drugiej lidze, ale to wszystko jest jeszcze melodią przyszłości.
Brak ogrania dla młodych zawodników, dla juniorów jest znacznie większą przeszkodą, niż dla kogoś kto w bilard (nawet jeśli jest to poziom amatorski) od wielu lat. No i nie myliłem się.
Pojechało nas czworga: Mateusz Cholewiński, Julia Tarka, Mikołaj Łukaszkiewicz oraz ja. Na początku śmiechy-chichy, powitania ze znajomymi, radość z ponownego spotkania po tak długiej przerwie, ale szybko zaczęło się robić poważnie. W zasadzie to wszystkie mecze można opisać w bardzo podobny sposób. Na każdy nasz zdobyty punkt, Zakręcona zdobywała mniej więcej dwa - wystarczy rzucić okiem na wyniki. Koniec końców to i tak nieźle, pozwala też optymistycznie patrzeć w przyszłość.
Głęboko wierzę, że po tym gdy nasza młodzież i ja wróciliśmy do regularnych treningów, w następnych meczach tych oczek powinniśmy uzbierać znacznie więcej, a przynajmniej zdobywać więcej punktów niż jeden na sześć spotkań. Tak... udało się zdobyć punkt i to w okolicznościach, które nadają się do Łapu Capu albo do komplikacji najśmieszniejszych i najdziwniejszych bilardowych fuksów, fartów i zbiegów okoliczności na YouTube.
W pierwszym spotkaniu deblowym, przeciwko parze: Michał Puk i Mateusz Jukiewicz wystawiliśmy seniorów czyli Mikołaja Łukaszkiewicza i mnie. Przez cały mecz wynik oscylował w okolicach remisu aby w końcu doczłapać się (nie da się inaczej tego określić) do stanu 7-7. W ostatniej partii, po bohaterskich pudłach, fartownych odstawnych i niezrozumiałych dojść na kolejne bile, którymi nieobecną publikę bawiły obydwa składy, para Zakręconej została już tylko z dziewiątką na stole - prostym wydawać by się mogło wbiciem przez pół stołu. Do strzału złożył się Mateusz Jukiewicz i nie dość, że nie trafił to zostawił dziewiątką w łuzie. Dobił ją Mikołaj i w ten sposób zapewnił honorowy punkt dla Akademii Bilardowej II.
Z innych spotkań na uwagę zasługuje mecz Mateusza Cholewińskiego z bardzo dobrym Grzegorzem Taborem w odmianie 8-bil. Spotkanie skończyło się co prawda wynikiem 8-4, ale Mateusz postawił bardzo wysoko poprzeczkę teoretycznie najlepszemu zawodnikowi drużyny rywali. Podobnie Julia Tarka w pierwszym spotkaniu nie sprzedała tanio skóry w odmianie 10-bil, chybiając raz „dziesiątkę”, czym doprowadziłaby do remisu… ale tak dywagować można by w nieskończoność.
I tyle. Teraz powinno być już tylko lepiej. Częsty trening do spółki z Fortuną, z pewnością przyniesie niejedną zdobycz punktową, o czy mam nadzieję przekonamy się już 3 sierpnia podejmując u siebie Falquon Hades Poznań.
Pełne wyniki dostępne na stronie Polskiego Związku Bilardowego:
http://bilard-sport.pl/liga/terminarz_2liga.php?grupa=3
W końcu... Po tylu tygodniach przerwy, powróciła Polska Liga Bilardowa. Tzw. kwarantanna przeszkodziła w planowym rozpoczęciu rozgrywek II Ligi i musieliśmy czekać aż do 13 czerwca aby zmierzyć się w Poznaniu z bardzo dobrze mi znanymi zawodnikami drugiego zespołu Zakręconej Bili Poznań. Z Michałem Rybińskim, Jędrzejem Bartkowiakiem czy Mateuszem Jukiewiczem rozegrałem w ciągu ostatnich trzech lat wiele spotkań w ramach Amator Challenge czy Amatorskiej Ligi Zakręconej Bili. Ta znajomość właśnie podszeptywała, że może być różnie... również ze względu na mocno ograniczone możliwości treningu w czasie tzw. pandemii. Ktoś mógłby powiedzieć, że ograniczenia te dotknęły wszystkich zawodników, nie tylko Akademię Bilardową, ale jest jedno ale - doświadczenie. Mamy młody zespół, który w perspektywie czasu powinien odgrywać ważną rolę w drugiej lidze, ale to wszystko jest jeszcze melodią przyszłości.
Brak ogrania dla młodych zawodników, dla juniorów jest znacznie większą przeszkodą, niż dla kogoś kto w bilard (nawet jeśli jest to poziom amatorski) od wielu lat. No i nie myliłem się.
Pojechało nas czworga: Mateusz Cholewiński, Julia Tarka, Mikołaj Łukaszkiewicz oraz ja. Na początku śmiechy-chichy, powitania ze znajomymi, radość z ponownego spotkania po tak długiej przerwie, ale szybko zaczęło się robić poważnie. W zasadzie to wszystkie mecze można opisać w bardzo podobny sposób. Na każdy nasz zdobyty punkt, Zakręcona zdobywała mniej więcej dwa - wystarczy rzucić okiem na wyniki. Koniec końców to i tak nieźle, pozwala też optymistycznie patrzeć w przyszłość.
Głęboko wierzę, że po tym gdy nasza młodzież i ja wróciliśmy do regularnych treningów, w następnych meczach tych oczek powinniśmy uzbierać znacznie więcej, a przynajmniej zdobywać więcej punktów niż jeden na sześć spotkań. Tak... udało się zdobyć punkt i to w okolicznościach, które nadają się do Łapu Capu albo do komplikacji najśmieszniejszych i najdziwniejszych bilardowych fuksów, fartów i zbiegów okoliczności na YouTube.
W pierwszym spotkaniu deblowym, przeciwko parze: Michał Puk i Mateusz Jukiewicz wystawiliśmy seniorów czyli Mikołaja Łukaszkiewicza i mnie. Przez cały mecz wynik oscylował w okolicach remisu aby w końcu doczłapać się (nie da się inaczej tego określić) do stanu 7-7. W ostatniej partii, po bohaterskich pudłach, fartownych odstawnych i niezrozumiałych dojść na kolejne bile, którymi nieobecną publikę bawiły obydwa składy, para Zakręconej została już tylko z dziewiątką na stole - prostym wydawać by się mogło wbiciem przez pół stołu. Do strzału złożył się Mateusz Jukiewicz i nie dość, że nie trafił to zostawił dziewiątką w łuzie. Dobił ją Mikołaj i w ten sposób zapewnił honorowy punkt dla Akademii Bilardowej II.
Z innych spotkań na uwagę zasługuje mecz Mateusza Cholewińskiego z bardzo dobrym Grzegorzem Taborem w odmianie 8-bil. Spotkanie skończyło się co prawda wynikiem 8-4, ale Mateusz postawił bardzo wysoko poprzeczkę teoretycznie najlepszemu zawodnikowi drużyny rywali. Podobnie Julia Tarka w pierwszym spotkaniu nie sprzedała tanio skóry w odmianie 10-bil, chybiając raz „dziesiątkę”, czym doprowadziłaby do remisu… ale tak dywagować można by w nieskończoność.
I tyle. Teraz powinno być już tylko lepiej. Częsty trening do spółki z Fortuną, z pewnością przyniesie niejedną zdobycz punktową, o czy mam nadzieję przekonamy się już 3 sierpnia podejmując u siebie Falquon Hades Poznań.
Pełne wyniki dostępne na stronie Polskiego Związku Bilardowego:
http://bilard-sport.pl/liga/terminarz_2liga.php?grupa=3
Zobacz na Facebooku, z komentarzami (otwiera się w nowej karcie)