← Aktualności z 2013 roku

Jesteśmy za półmetkiem eliminacji do Mistrzostw Polski Amatorów 2013. W trzecim…

Archiwalny wpis sprzed ponad roku. Godziny, ceny i terminy mogły się zmienić, aktualne informacje są na stronach Kalendarz i Kontakt.

Jesteśmy za półmetkiem eliminacji do Mistrzostw Polski Amatorów 2013. W trzecim turnieju kwalifikacyjnym zagrało 18 uczestników, wśród których znalazł się jeden debiutant jeśli chodzi o występy w Akademii. Był nim Maciej Zalewski, na co dzień trenujący w klubie Hades Poznań. Maciej zaprezentował się bardzo solidnie. Co prawda w pierwszej rundzie przegrał z Rafałem Łozowickim ale później po dobrych spotkaniach zwyciężył z Piotrem Koleckim i Robertem Jachimowskim awansując do strefy pucharowej. Tutaj los ponownie sprawił, iż spotkał się z Rafałem. Jak się później okazało, tego dnia Rafał nie miał sobie równych. Maciejowi pozostało zadowolić się piątym miejscem, które dzielił wspólnie z Piotrem Judkowiakiem, Markiem Strykowskim i Wojtkiem Piglą. Na trzecim miejscu uplasował się Daniel Wieszczeczyński, który w półfinale trafił na świetnie grającego Rafała. Drugie trzecie miejsce przypadło Andrzejowi Barskiemu, który tego dnia rozegrał jeden ze swoich najcięższych startów. Najpierw przegrał 4:0 z Wojtkiem Piglą. Niby gładko ale prawda jest taka, że był to mecz „odstawnych” trwający prawie godzinę. W pojedynku ostatniej szansy Andrzej wygrał z Kacprem Specyałem 4:2. Kolejne spotkanie już przegrywał z Agnieszką Kolecką 2:0 aby ostatecznie wygrać 4:2. Dalej odnotował zwycięski horror z Leszkiem Adamkiem, w którym do rozstrzygnięcia potrzebowali maksymalnej ilości partii. W ćwierćfinale ponownie przegrywał 2:0, tym razem z Markiem Strykowskim, aby znów zwyciężyć 4:2. Dopiero w półfinale trafił na pogromcę, a był nim Michał Potysz. Finał pomiędzy Rafałem i Michałem, to kolejny horror tego turnieju. Obaj finaliści grali niemal bezbłędnie. Do stanu 3:3 mieliśmy albo „partię z kija”, albo „z podejścia”. Wydawało się, że tak będzie do końca. W ostatniej partii bardzo dobrze rozbił Rafał. Na stole pojawił się prosty układ, który bezbłędnie rozpracowywał Rafał, aż do… bili czarnej. Dosyć prosty błąd na ostatniej bili i przed szansą stanął Michał. Na stole miał jeden problem, który rozbił, ale bile ustawiły się w niekorzystnej dla niego sytuacji. Michał znany ze swojej finezyjnej gry zdecydował się na bardzo trudne wbicie. Ostatecznie pomylił się, a bile ustawiły się w taki sposób, że nawet nie kazał Rafałowi wbijać czarnej, tylko od razu pogratulował mu zwycięstwa.

Zobacz na Facebooku, z komentarzami (otwiera się w nowej karcie)